Okazało sie, że "Kamykowe podwórko" nie odejdzie w niepamięć.
Mówią, że do trzech razy sztuka. Może wystarczy do dwóch?
Człowiek uczy się całe życie. Tym razem ten żądny wiedzy człowiek dotarł w doborowym towarzystwie aż na Maltę. Tylko czemu pogoda we Wrocławiu jest Maltańska, a w st. Julian wrocławska? Ale nic to, jak mówił pan Wołodyjowski. Na szczęście są bluzy i długie spodnie :)
| Maltańscy budowniczowie są mistrzami upychania |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz